o serii

Pewnego dnia, myśląc o Alicji w krainie czarów, Suzanne Collins doszła do wniosku, że dzieciom, które tak jak jej własne mieszkają w mieście, sceneria tej książki musi się wydawać niezwykle sielska. W Nowym Jorku dużo łatwiej można wpaść do studzienki kanalizacyjnej niż do króliczej nory, a gdyby ktoś już tam wpadł, to na pewno nie trafi na przyjęcie urodzinowe. Co zaś można by tam znaleźć?

Tam, pod Nowym Jorkiem, schowana głęboko pod ziemią znajduje się kraina zwana Podziemiem, a w niej kamienne miasto Regalia, w której mieszka kilka tysięcy ludzi o skórze tak białej, że widać przez nią płynącą w ich żyłach krew…
książki
Oprócz nich w Podziemiu żyją znane nam dobrze stworzenia, tylko o wiele, wiele większe: gigantyczne nietoperze, karaluchy, szczury, pająki, ślimaki, skorpiony, osy, mrówki i całe rzesze innych, które nawet w swojej niewielkiej naziemnej postaci budzą w ludziach lęk lub obrzydzenie…
W tej fantastycznej, mrocznej scenerii ludzie i ich sprzymierzeńcy rozpoczynają walkę o przetrwanie. Ich los zależy od jedenastoletniego chłopca z Nowego Jorku, Gregora, który okazuje się wojownikiem z przepowiedni. Będzie musiał odnaleźć w sobie odwagę i hart ducha, by sprostać zadaniom, a każda kolejna część serii będzie stawiała przed nim coraz trudniejsze wyzwania, bo zbliża się wojna, która obejmie zasięgiem całe Podziemie.

Seria „Kroniki Podziemia” to historia o odwadze, przyjaźni i poświęceniu. O dokonywaniu wyborów i dojrzewaniu. Trzyma w napięciu, momentami bawi, a czasem wzrusza do łez. I tak jak trylogia „Igrzyska Śmierci” przez wiele tygodni utrzymywała się na liście bestsellerów „New York Timesa”, zyskując fantastyczne recenzje zarówno krytyków, jak i czytelników. Seria została przetłumaczona na 21 języków.

Suzanne Collins

amerykańska pisarka, autorka bestsellerowej serii „Igrzyska Śmierci”

Suzanne Collins
Swoją przygodę z pisaniem rozpoczęła od scenariuszy programów i seriali telewizyjnych dla dzieci, a napisane przez nią historie Małego Misia i Oswalda nominowane były do nagrody Emmy!

Jej autorstwa są również przygody małego, czerwonego, doskonale znanego polskim dzieciom psiaka z serialu Szczenięce lata Clifforda. Tom Gregor i Niedokończona Przepowiednia (2003) otwierający serię „Kroniki Podziemia” był jej debiutem książkowym, i to bardzo udanym. W kolejnych latach powstały następne części pięcioksięgu o przygodach Gregora i jego przyjaciół w tajemniczym Podziemiu znajdującym się pod współczesnym Nowym Jorkiem. Autorka mieszka obecnie w Connecticut z rodziną i trzema dzikimi kotami.

Dlaczego Gregor podróżuje akurat do Podziemia?

Suzanne Collins: Spodobała mi się myśl, że pod Nowym Jorkiem tętni życiem podziemny świat, a nikt o tym nie wie. Że człowiek może zajmować się własnymi sprawami i nagle – ziuuu! – potknie się o coś w pralni i już staje oko w oko z karaluchem. Nie ma w tym magii, statków kosmicznych ani podróżowania w czasie, tylko bilet do innego świata za suszarką do ubrań.

Czy jest Pani w jakiś sposób podobna do Gregora?

Suzanne Collins: Myślę, że przypominam go pod tym względem, że oboje chcemy postępować słusznie, ale czasami trudno nam stwierdzić, co to w praktyce znaczy. Nie lubimy jeździć kolejkami w wesołym miasteczku i oboje zmieniliśmy sporo pieluch. Ale Gregor jest dużo odważniejszy ode mnie… ja na sam widok szczura normalnych rozmiarów w Nowym Jorku natychmiast uciekam na drugą stronę ulicy.

Ludzie najczęściej uważają nietoperze, szczury, karaluchy i pająki za obrzydliwe i przerażające! Czy żeby napisać tę historię musiała Pani pokonać strach przed którymś z nich (albo wszystkimi)?

Suzanne Collins: Chciałabym móc powiedzieć, że po tym jak dowiedziałam się wiele o tych stworzeniach, przestałam się ich bać… ale to byłoby kłamstwo! Karaluchy nie są w zasadzie przerażające, tylko trochę brudne, więc nie bardzo mi przeszkadzają. Uwielbiam nietoperze… oprócz tych bardzo głośnych, które latem włażą na moje poddasze i całymi nocami urządzają tam sobie jakieś imprezki. Wciąż boję się pająków, ale jednocześnie one mnie fascynują i z przyjemnością mogę je obserwować na odległość. Ale szczury… nie te hodowlane, tylko te dzikie… czuję do nich coś w rodzaju zdrowego strachu. Chyba wszyscy powinniśmy.

Czy miała Pani rodzeństwo, które tak jak Botka Gregora wciągało Panią w świat kłopotów?

Suzanne Collins: Mam dwie starsze siostry i starszego brata i myślę, że to było ich zadanie, żeby trzymać mnie z dala od kłopotów. Zdaje mi się, że jako najmłodsze dziecko mam do tego prawo.

Czy mieszkała Pani kiedyś w Nowym Jorku?

Suzanne Collins: Mieszkałam w Nowym Jorku przez 16 lat, od 1987 do 2003 roku. Ale kiedy dorastałam, ciągle się przeprowadzaliśmy, bo mój tata służył w lotnictwie. Mieszkaliśmy głównie we wschodniej części USA i w Europie, więc tak jak Gregor dobrze wiem, jak to jest czuć się gdzieś obco.

Gdyby miała Pani wybrać się do Podziemia, to co by Pani zabrała? I kogo?

Suzanne Collins: Wzięłabym wszystkie latarki i baterie, jakie tylko bym miała. Zabrałabym też czekoladę i butelkę wody, bo nigdy nie podróżuję bez tych dwóch rzeczy. Włożyłabym bardzo wygodne ubrania i buty… na wypadek, gdyby trzeba było uciekać. Chciałabym mieć przy sobie męża Capa, bo on zawsze wie, jak się zachować w trudnych sytuacjach, ale chyba wolałabym, żeby został z dziećmi w Naziemiu, bo wtedy miałabym pewność, że są w dobrych rękach.
(Uwaga: Cap mówi, że nie wziąłby mnie do Podziemia, bo ja w trudnych chwilach tracę głowę, a poza tym ciągle bym się zatrzymywała i pytała o drogę. I jedno, i drugie jest prawdą).
Dlatego myślę, że wybrałabym się z moim przyjacielem Christopherem Santosem, bo on zawsze potrafi się odpowiednio zachować, dużo podróżuje i wszędzie czuje się jak w domu. No i nigdy nie powiedziałby nic nieprzyjemnego o stworzeniach, które mogą narobić człowiekowi kłopotów. W Podziemiu moim pierwszym celem byłoby zaprzyjaźnić się z jakąś parą nietoperzy, bo prawdę mówiąc, bez nietoperza można skończyć w czyjejś paszczy.

Czy zabłądziła Pani kiedyś i szukała drogi do domu?

Suzanne Collins: Ciągle mi się to zdarza. Mam bardzo słaby zmysł orientacji. Gubię się praktycznie za każdym razem, gdy wychodzę z domu. Na szczęście ludzie bardzo chętnie wskazują drogę, jeśli się ich pyta w uprzejmy sposób.

Gdyby mogła Pani zaprosić jedną z postaci na obiad do swojej rodziny, kto by to był? Co by Pani ugotowała? O co by go Pani zapytała?

Suzanne Collins: Zaprosiłabym na obiad Ripreda, ponieważ myślę, że on miałby wiele ciekawych rzeczy do opowiedzenia. Musielibyśmy podać krewetki w sosie śmietanowym, bo to jest jego ulubione danie. Żeby się trochę z nim podrażnić, powiedziałabym mu, że jeśli nie będzie używał serwetki, nie dostanie deseru. Na pewno by jej użył, bo na deser byłby pyszny tort czekoladowy, a on jest łakomczuchem, ale założę się, że cały czas rzucałby mi zagniewane spojrzenia.
Zadałabym mu różne pytania o to, jak to jest być szczurem i żyć samotnie na Martwej Ziemi i o jego rodzinę. Ripred czasem przechodzi do Naziemia, więc zapytałabym też, jak mu się podoba Nowy Jork.
Po obiedzie gralibyśmy w scrabble.

Mówiąc poważnie, książka o Gregorze jest też o wojnie, zwalczających się siłach i przetrwaniu. Może nam Pani coś o tym powiedzieć?

Suzanne Collins: Gregor wpada do fantastycznego świata, ale w zasadzie nie chodzi tu o fantastyczne otoczenie, lecz o opowieść o wojnie. Niemal od razu po przybyciu do Podziemia Gregor zostaje rozpoznany jako „wojownik” z przepowiedni i wezwany do udziału w misjach militarnych. Na przykład w pierwszym tomie wkracza na teren wroga, żeby ratować jeńca wojennego, który jest jednocześnie jego ojcem. To nigdzie nie jest przedstawione w taki sposób, ale właśnie wojna jest głównym tematem tych książek.
W każdej kolejnej części Gregor stawia czoło coraz trudniejszym wyzwaniom, bo Podziemie pogrąża się w globalnej wojnie. Jego walka o przetrwanie – zarówno pod względem fizycznym, jak i duchowym – stanowi nić łączącą wszystkie „Kroniki Podziemia”.

Gregor i Niedokończona Przepowiednia

Kiedy Gregor spada wraz z maleńką siostrą przez kratkę wentylacyjną nowojorskiego mieszkania, trafia do ponurego Podziemia. Ludzie żyją tam we względnej zgodzie z olbrzymimi pająkami, nietoperzami, karaluchami i szczurami, lecz ten niepewny pokój jest zagrożony. Gregor nie chce brać udziału w podziemnym konflikcie. Marzy tylko o powrocie do domu. Gdy jednak się dowiaduje, że ma szansę odszukać zaginionego ojca, a dziwaczna przepowiednia wyznacza mu kluczową rolę w niepewnej przyszłości Podziemia, zdaje sobie sprawę, że to może być jedyny sposób rozwiązania największej tajemnicy w jego życiu. Chłopiec nie czuje się wojownikiem, ale podejmuje wyzwanie. Czy znajdzie w sobie odwagę, by stawić czoła czekającym go wyzwaniom? Czy znajdzie sprzymierzeńców i wypełni swoje przeznaczenie? Ta wyprawa na zawsze odmieni i jego, i Podziemie.

Otaczała go całkowita ciemność. Gdy jego wzrok oswoił się z otoczeniem, Gregor dostrzegł blade światło po lewej.
Gdzieś spoza tej jasności dobiegł wesoły głosik:

– Jobak! Duzi jobak!

Chłopiec rzucił się biegiem ku światłu. Wpadało przez wąską szczelinę między dwiema gładkimi skałami. Z trudem się przecisnął. Zaczepił o coś butem i stracił równowagę. Upadając do przodu, zdążył się podeprzeć rękami.

Gdy podniósł głowę, znalazł się oko w oko z największym karaluchem, jakiego w życiu widział.

Owszem, w mieszkaniach zdarzały się duże robaki. Pani Cormaci twierdziła, że z jej wanny wylazła pluskwa wielkości dłoni, i nikt w to nie wątpił. Jednak stwór, który znajdował się przed Gregorem, był mniej więcej jego wzrostu. Co prawda siedział na tylnych odnóżach w nienaturalnej jak dla karalucha pozycji, ale jednak…

– Duzi jobak! – znowu krzyknęła Botka. Gregor zamknął otwarte ze zdumienia usta. Podniósł się na kolana, ale i tak musiał odchylić głowę do tyłu, żeby przyjrzeć się karaluchowi. Ten trzymał przed sobą coś w rodzaju lampki. Botka podbiegła do brata i pociągnęła go za dekolt koszulki.

– Duzi jobak!

– Tak, widzę. Duży robak… – odpowiedział ściszonym głosem, mocno ją obejmując. – Bardzo… duży… robak.

Usiłował sobie przypomnieć, co jedzą karaluchy. Śmieci, zgniłe resztki jedzenia… ludzi? Nie, nie przypuszczał, żeby jadły ludzi. Na pewno nie te znane mu małe karaluchy. Może i chciałyby jeść ludzi, ale wcześniej zwykle trafiały pod ich but. W każdym razie to nie był najlepszy moment, by się o tym przekonać.

Starając się zachowywać jakby nigdy nic, Gregor powoli cofał się w stronę szczeliny.

– No dobrze, panie Robal, to my już sobie pójdziemy, przepraszam za robale… to znaczy za kłopoty, to znaczy…

– Pachnie co, tak pachnie co? – rozległ się dziwny syk i Gregor dopiero po chwili zorientował się, że ten dźwięk wydaje karaluch. Chłopiec był jednak tak oszołomiony, że niczego nie zrozumiał.

Suzanne Collins

Gregor i Przepowiednia Zagłady

Od chwili gdy Gregor przypadkiem trafił do niezwykłej krainy pod Nowym Jorkiem, minęło kilka miesięcy. Chłopiec poprzysiągł sobie, że nigdy tam nie wróci. Kiedy Podziemni potrzebują pomocy – w związku z kolejną przepowiednią, tym razem o złowieszczym białym szczurze imieniem Mortifer – zdają sobie sprawę, że jedynym sposobem, by sprowadzić Gregora pod ziemię, jest… porwanie Botki. Gregor podejmuje wyzwanie i wraz z nietoperzem Aresem oraz nieposkromioną księżniczką Luksą wyrusza na poszukiwanie Mortifera. Znajdzie się w sytuacjach, gdy zagrożone będzie to, co dla niego najdroższe, i stanie przed decyzjami o życiu i śmierci, od których będzie zależał los Podziemia. Jaką cenę przyjdzie Gregorowi zapłacić za ryzykowne decyzje?

Echolokacja? – westchnął Gregor. – Chcesz mnie uczyć echolokacji? – Stał w okrągłej jaskini gdzieś głęboko pod Regalią, wyposażony jedynie w swoją maleńką latarkę.

Ripred oparł się o ścianę. Wyglądał pokracznie, nawet jak na szczura. Kiedy walczył, wszystko w jego ciele zdawało się współgrać i tryskać mocą i energią. Jednak poza tymi chwilami jego sylwetka nie zachwycała. Przypominał Gregorowi postawnego bejsbolistę grającego na pozycji miotacza – jednego z tych, co to poruszają się niezgrabnie i gdy idą, ma się wrażenie, że zaraz oderwą się im guziki na brzuchu. Wyglądają, jakby nie byli w stanie zaliczyć kilku baz bez odpoczynku na złapanie tchu. Ale kiedy staną na wzgórku miotacza, piłka poleci z taką prędkością, że odbierający nie nadąży za nią wzrokiem.

Ripred osunął się po ścianie, jakby nie mógł ustać na nogach.

– Tak, echolokacja. Co o niej wiesz?

– Wiem, że używają tego nietoperze. I delfiny… chyba. To coś jak radar. Wydają dźwięk, a on się od czegoś odbija i dzięki temu mogą stwierdzić, gdzie to coś jest, chociaż tego nie widzą – powiedział Gregor. – Ale ludzie tego nie potrafią. Ja nie umiem.

– Każdy może się tego nauczyć, do pewnego stopnia. Niektórzy niewidomi w Naziemiu wykorzystują to zjawisko z wielkim powodzeniem – oświadczył Ripred. – Ludzie w Podziemiu niespecjalnie się nim interesują, co jest wielkim błędem. Wszyscy pozostali mieszkańcy Podziemia używają echolokacji w jakimś zakresie.

– Chcesz powiedzieć, że karaluchy i pająki, i…

– My wszyscy. Życie w ciemnościach od pokoleń pomogło nam udoskonalić tę umiejętność. Ale jeśli tobie uda się opanować choćby najbardziej podstawowe elementy, to już będzie nieoceniona korzyść – stwierdził Ripred. – Załóżmy, na przykład, że straciłeś latarkę, a jesteś w grocie ze szczurem.

Gregor dostrzegł zbliżający się ogon Ripreda i uniósł rękę, by go zablokować, jednak tym razem szczur był szybszy. Właściwie nie ogonem, tylko tylną łapą wytrącił mu z dłoni latarkę, która poturlała się w kierunku ściany kilka metrów od nich. Obróciła się żaróweczką ku kamieniom, tak że w jaskini zapanowała ciemność.

– Teraz jestem za tobą – rozległ się głos za plecami Gregora tak nagle, że chłopiec aż podskoczył. – A teraz tutaj.

Latarka potoczyła się z powrotem i uderzyła o nogi Gregora. Podniósł ją i zauważył, że Ripred znowu opiera się o ścianę.

– No dobrze, naucz mnie – powiedział Gregor zdenerwowany.

Na początek Ripred kazał mu zamknąć oczy i zakląskać językiem o podniebienie. Potem Gregor musiał bardzo uważnie wsłuchać się w ten dźwięk. Miał brzmieć inaczej, kiedy odbijał się od ściany pieczary, a inaczej, gdy natrafi ał na szczura. Wreszcie Ripred kazał mu wyłączyć latarkę, kląskać, słuchać i kierować światło w miejsce, w którym echo wskaże na jego obecność.

Gregor naprawdę się starał, ale w ciągu ostatnich dwóch dni przespał mniej więcej trzy godziny, do tego całe to szaleństwo z powrotem do Podziemia i przepowiednią i ten trening, i …

Suzanne Collins

Gregor i Klątwa Stałocieplnych

Po ostatniej wizycie w podziemnym królestwie Gregor z niepokojem wyczekuje wiadomości na temat zaginionych przyjaciół. Dzięki jego pomocy zostały wypełnione już dwie przepowiednie z Podziemia, przyszedł czas na Przepowiednię Krwi, która wymaga powrotu Gregora do Regalii – tylko on może uratować Podziemnych od zarazy. Jednak tym razem mama nie chce go puścić... chyba że będzie mogła uczestniczyć w tej niebezpieczniej wyprawie.

Mama spojrzała na swoją dłoń i znieruchomiała. Gdy pozostali zobaczyli ten ślad, wszelkie ruchy i dźwięki ustały. Nikt nawet nie szepnął, nie poruszył skrzydłem ani nie zaszeleścił ubraniem.

Zaintrygowana tą ciszą Botka wdrapała się na jedno z siedzeń, by sprawdzić, na co wszyscy patrzą.

– O, potrzebujes rózowego – powiedziała na widok ukąszenia.

Gregor wiedział, że chodzi jej o różowy balsam cynkowy, którym latem smarowali miejsca ukąszeń owadów.

– Muszę wracać do domu – szepnęła mama.

– Nie możemy cię wypuścić – oświadczył Vikus, smutno kręcąc głową. – Nie teraz.

– Gdyby zaraza rozniosła się w Naziemiu, mogłoby to doprowadzić do wymarcia stałocieplnych także tam – wyjaśniła Solovet.

– Musimy cię natychmiast odizolować – stwierdziła Niwiwa.

Solovet dotknęła ramienia mamy Gregora. – Jest nam bardzo przykro, że do tego doszło – westchnęła.

– Nike, zanieś ją do szpitala i każ dokładnie obejrzeć, czy nie ma więcej ukąszeń.

Gregor nie puszczał ręki mamy.

– Mamo…

Delikatnie zdjęła z dłoni jego palce i zrobiła krok w tył.

– Zabierz Botkę do domu.

Czy skinął głową? Nie był pewien. Ale jego mama wsiadła na grzbiet Nike i odleciała.

– Wszyscy musimy natychmiast poddać się obserwacji – powiedziała Niwiwa.

W jednej chwili zgromadzeni znaleźli się na nietoperzach. Nie lecieli przez miasto, lecz tunelami, które biegły nad białą rwącą rzeką płynącą wzdłuż Regalii. Nikt nie pomógł im na przystani, bo widok żółtego proszku skutecznie wszystkich odstraszał.

Kazano im się umyć, a potem stać nago, podczas gdy aż siedem grup lekarzy oglądało ich skórę w jaskrawym świetle, poszukując najmniejszych śladów ukąszeń. Botka, wyjątkowo wrażliwa na łaskotki, cały czas chichotała. Gregor poddał się tej procedurze bez zastrzeżeń, chociaż był niemal pewien, że on i Botka nie zostali pogryzieni.

„Możesz uciekać, ale przepowiednia i tak cię dopadnie” – przypomniał sobie słowa babci.

No tak, przepowiednia już go dopadła. I wbiła w niego swoje zęby. W Botkę też. I nie puści, dopóki ta cała przerażająca sprawa się nie zakończy. Ich mama jest zarażona. Teraz wojownik… i księżniczka… muszą spróbować znaleźć lek.

Suzanne Collins

Gregor i tajemne znaki

Gregor wraca do Podziemia. Czy tym razem zdoła nie wplątać się w żadne niebezpieczeństwo?
Od wieków myszy – chrupacze – były zmuszone stale uciekać, przeganiane z zajmowanych przez nie terenów przez szczury. Teraz jednak znikają, a młoda królowa Luksa, która zawdzięcza im życie, zrobi wszystko, by dowiedzieć się dlaczego. Zaledwie kilka miesięcy wcześniej Gregor i Botka wrócili z Podziemia, gdzie musieli pozostawić chorą mamę. Teraz przyłączają się do wyprawy, której celem ma być jedynie zdobycie informacji zapisanej w tajemnych znakach – Gregor jest szczęśliwy, że tym razem nie ciąży na nim żadna przepowiednia. Kiedy jednak wychodzi na jaw, jaki los czeka myszy i być może ludzi, wyprawa okazuje się dużo bardziej dramatyczna, niż podejrzewali. Gregor zaczyna rozumieć, jakiemu proroctwu musi jeszcze stawić czoło...

Oczy Ripreda zapłonęły w ciemności. Niespokojnie podrapał się po brzuchu, wygładzając sierść po obu stronach dużej blizny, której się dorobił podczas wyprawy na ratunek ojcu Gregora. Przygarbił barki, jakby spoczął na nich wielki ciężar. Wyglądał żałośnie.

Gregorowi przypomniały się słowa pani Cormaci, że każdy potrzebuje w życiu trochę radości. Wyciągnął przed siebie torbę z sałatką makaronową.

– Częstuj się.

Ripred chwycił torbę i wsunął w nią nos. Po kilku kęsach zwinął papier w kulkę, którą także zjadł. Posiłek wyraźnie poprawił mu humor. Rozluźnił mięśnie i westchnął z rezygnacją.

– Hmm, no cóż, chyba nic więcej nie da się zrobić. Czekanie w niczym nam nie pomoże. Lepiej załatwmy to od razu.

– Co? Co musimy zrobić? – zapytał Gregor.

– Nie słuchałeś, co mówiłem?

Gregor słuchał, lecz wciąż nie całkiem rozumiał.

– Wiem, że Mortifer jest problemem, ale…

Zamilkł, gdy poczuł na ramieniu łapę Ripreda. Widział swoje odbicie w lśniących czarnych oczach szczura. Maleńkie i zniekształcone.

– Musimy go zabić, wojowniku – wyszeptał Ripred. – Im szybciej, tym lepiej.

Suzanne Collins

Zejdź do Podziemia

pełzacze

Pełzacze


wielkie karaluchy zamieszkujące Podziemie

Są długowieczne, usposobienie mają raczej łagodne, ale pilnują swoich interesów i dzięki temu udaje im się przetrwać w Podziemiu. Doskonale widzą w ciemności i są bardzo wytrzymałe, potrafią bardzo szybko i długo biec. Nie budzą szacunku mieszkańców Regalii, a szkoda…

Co wiesz o karaluchach w twojej okolicy?

  • Karaluchy mogą przeżyć miesiąc bez pożywienia, ale tylko tydzień bez wody.
  • Są wszystkożerne, jako jedne z nielicznych zwierząt na świecie mogą strawić włosy.
  • Potrafią przeżyć z odciętą głową do kilku tygodni! Oddychają przez otwory rozmieszczone na całym ciele, a ostatecznie umierają… z głodu.
  • Mają wyjątkowe zdolności adaptacyjne. Żeby przeżyć, uniknąć pułapek zastawianych przez ludzi (ludzie nie lubią karaluchów), przekształciły swój zmysł smaku! To co słodkie, odbierają jako gorzkie, dzięki czemu nie wpadają w „słodkie pułapki”.
  • Nie lubią zimna. W temperaturze poniżej zera umierają, chyba że zamieszkają z ludźmi w ich domach.
  • Młode karaluchy są w stanie przecisnąć się przez szczelinę szerokości monety pięciogroszowej. Dorosłe osobniki wcisną się w szparę o szerokości pięćdziesięciogroszówki. Za to samica w ciąży potrzebuje szczeliny wielkości dwóch monet dwuzłotowych położonych jedna na drugiej.
  • Karaluchy potrafią przebiec prawie 5 km w ciągu godziny.
  • Mogą wstrzymać oddech aż na 40 minut! Umieją chodzić po ścianach. Jest to możliwe dzięki specjalnym przylgom na odnóżach.
  • Mają czułki, którymi „czują”, i dzięki nim rozpoznają rodzinę i przyjaciół po zapachach.
prząśniki

Prząśniki


pająki - olbrzymy

Mają sześcioro czarnych oczu, owłosione odnóża i potężne szczękoczułki zakończone wygiętymi, ostrymi kolcami. Bardzo jadowite. Wytwarzają sześć rodzajów nici, z których produkują ubrania, buty, pieluszki i inne przydatne przedmioty dla mieszkańców Regalii. Ale nie dajcie się zwieść współpracy handlowej. Są skrajnie niebezpieczne!

Co wiesz o pająkach w twojej okolicy?

  • Większość pająków prowadzi samotny tryb życia.
  • Wszystkie pająki mają parę tak zwanych szczękoczułek, zakończonych niewielkim kłem jadowym, dzięki niemu mogą wstrzykiwać swoim ofiarom jad, który je paraliżuje lub zabija.
  • Jad większości pająków nie jest niebezpieczny dla ludzi. Ich kły są zazwyczaj zbyt słabe, by przebić ludzką skórę.
  • Jad niektórych pająków może być wykorzystany do produkcji lekarstw lub środków owadobójczych przyjaznych środowisku.
  • Mimo ośmiorga oczu pająki mają słaby wzrok. Ich najbardziej wrażliwym zmysłem jest dotyk – na wszystkich odnóżach mają włoski czuciowe, dzięki którym „czują”.
  • Nić pajęcza jest sześć razy bardziej wytrzymała od stali! I do tego elastyczna!
  • W Polsce najbardziej popularnym pająkiem jest krzyżak ogrodowy.
  • Nogi pająków chronione są przez gęsto porastające włoski oraz specjalną nieprzywierającą substancję i dlatego mogą chodzić po swoich pajęczynach. Jeśli by ją zmyć, poruszałyby się z trudem.
  • Pająk, tak jak wąż, zrzuca „skórę”, zanim osiągnie wielkość dorosłego osobnika.
  • W kulturze indiańskiej pająk tka nić przeznaczenia i symbolizuje energię twórczą.
pełzacze

Fruwacze


nietoperze zamieszkujące Podziemie

Są tak duże, że ludzie mogą ich dosiadać. Gregor ocenił rozpiętość ich skrzydeł na jakieś pięć metrów. Mogą mieć różne kolory – od żółtego do czarnego. Zawarły przymierze z ludźmi. Człowieka i nietoperza może połączyć specjalna więź, zespolenie, a wtedy nawzajem sobie służą i razem walczą o życie.

Co wiesz o nietoperzach w twojej okolicy?

  • W Polsce żyje 25 z 1100 opisanych a zamieszkujących cały świat gatunków nietoperzy.
  • To jedyne na świecie ssaki, które mają zdolność aktywnego lotu. Są wolniejsze od ptaków, ale za to bardziej zwrotne, bo potrafią uderzać skrzydłami naprzemiennie. Zdarzają się jednak nietoperze, które mogą osiągać prędkość 100 km/h.
  • Nietoperze wykształciły zdolność zwaną echolokacją. Dzięki specjalnym strukturom w pyszczku lub nosie wysyłają ultradźwięki, które odbijają się od przedmiotów i wracają do nich jak echo.
  • Zdecydowana większość nietoperzy jest owadożerna, drugą grupę stanowią nietoperze owocożerne. Tylko trzy z poznanych dotąd gatunków odżywiają się krwią, jednak w przeciwieństwie do legendarnych wampirów, nie wysysają jej, tylko zlizują.
  • Najmniejszy nietoperz waży do 2 g przy rozpiętości skrzydeł dochodzącej do 10 cm i żyje w Tajlandii. Największy gatunek zamieszkuje Azję, może ważyć nawet 1,5 kg, a jego rozpiętość skrzydeł dochodzi do 170 cm.
  • Nietoperze są długowieczne, niektóre mogą żyć ponad 30 lat (np. nocek myszouchy).
  • Z powodu zanieczyszczenia środowiska, a także dlatego, że są najwolniej rozmnażającymi się ssakami na świecie (na ogół samica rodzi tylko jedno małe rocznie), są zagrożone wymarciem.
  • Gryzą jedynie w obronie własnej i nie stanowią zagrożenia dla ludzi i zwierząt, o ile nie są atakowane. Wtedy mogą ugryźć.
  • Nietoperze są bardzo pożyteczne, redukują liczebność nocnych owadów, jak komary. Tropikalne gatunki zapylają ponad 500 gatunków roślin, a ich kał jest doskonałym nawozem (w XIX wieku Boliwia i Chile toczyły wojnę właśnie o pokłady nietoperzowego guana).
  • W Chinach nietoperz jest symbolem szczęścia. W kulturze indiańskiej, u Majów, Azteków, Tolteków, symbolizował odrodzenie rozumiane podobnie jak w buddyzmie pojmowana jest reinkarnacja.
pełzacze

Zębacze


budzące grozę gigantyczne szczury zamieszkujące Podziemie

Nawet gdy siedzą na tylnych łapach, wzrostem dorównują koszykarzom. Mają wielkie siekacze wystające z pysków otoczonych kępkami wąsów. Bardzo agresywne, sieją strach w Podziemiu. Nienawidzą Naziemnych i chcą wszystkich zgładzić. Ich celem jest wojna.

Co wiesz o szczurach w twojej okolicy?

  • Dwa główne gatunki szczura to szczury śniady i wędrowny, które występują również w Polsce. W Azji można spotkać także szczura pacyficznego. Szczur wędrowny jest największy, osiąga do 28 cm długości (bez ogona) i może ważyć prawie pół kilograma.
  • Mają bardzo ostre zęby – drewno i plastik nie są dla nich żadnymi przeszkodami, w skrajnych sytuacjach mogą przegryźć nawet stal! Z natury nie są agresywne.
  • Zgrzytają zębami, kiedy są szczęśliwe. Takie zachowanie nosi nazwę bruksizmu i bywa porównywane do mruczenia u kotów.
  • Ogony szczurów wcale nie są łyse! Są pokryte krótkimi, prawie przezroczystymi włoskami.
  • Ludzie stale tępią te gryzonie, ale mimo to liczba szczurów na świecie jest prawdopodobnie równa liczbie ludzi.
  • Są bardzo inteligentne i łatwo je wytresować. Potrafią ponadto rozpoznać nastrój człowieka i dostosować się do niego. A wbrew temu, co się o nich myśli, są bardzo higieniczne. Mycie się jest jedną z ich ulubionych czynności.
  • Trzy szczury mogą zjeść tyle samo jedzenia, ile jeden człowiek, choć w sumie ważą niecałe 3 kg.
  • Bardzo długo były oskarżone o roznoszenie chorób, w tym dżumy, czyli czarnej śmierci, która zdziesiątkowała mieszkańców Europy w XIV wieku. Naukowcy dowiedli, że to nie one roznosiły zarazki, tylko pchły, które podróżowały na ich grzbietach.
  • W Indiach znajduje się świątynia poświęcona bogini Karni Macie, w której szczury uważane są za święte.
  • Powiedzenie „wyścig szczurów”, które oznacza bezsensowną i niekończącą się pogoń za karierą i pieniędzmi (najczęściej), wzięło się od zachowania szczurów laboratoryjnych biegnących bez końca w labiryntach lub kołach, bez celu i sensu dla grupy lub jednostki.

Poznaj niezwykłe przygody Gregora, Botki i ich przyjaciół!

patroni medialni

iuvi

Copyright © by Suzanne Collins. All rights reserved.
Projekty okładek: Tomasz Maroński
by krase.pl